Sunday, 7 February 2016

Dreaming on

I got another chance to play some Malifaux this week in an event organized by Gentleman's Club in Warsaw last Saturday. I took my Neverborn again and played both games with Dreamer. I didn't keep any notes so I will just briefly summarize both of my games. I don't play the game too often so I thought I'd take my gaming mat and terrain with me. I've spent some time preparing it so there's no reason it shouldn't be used.

W ubiegłą sobotę miałem znowu okazję zagrać w Malifaux. Tym razem był to even organizowany przez warszawski Gentleman's Club. Wziąłem swoich Neverborn i ponownie grałem Dreamerem. Nie robiłem w trakcie żadnych notatek, tak więc podsumuję tylko pokrótce obie gry. Nie gram tak często jak bym chciał, tak więc doszedłem do wniosku że zabranie moich mat i terenów będzie dobrym pomysłem. Przygotowanie ich zajęło mi sporo czasu, więc czemu by z nich nie skorzystać?

Game one:
Strategy: Reckoning
Schemes: ALiTS, Bodyguard, Plant Explosives, Assassinate , and I'm not sure abot the fifts one but it might have been Distract

Dreamer (cache 7)
+ Restless Dreams
+ Tantrum
+ On Wings of Darkness
Teddy
+On Dreaming Wings
Widow Weaver
Insidious Madness
Stitched together
Waldgeist
The Depleted

My opponent had Perdita with Trick Shooting and Aura Ancestral, Francisco with Wade in, Nino, Judge, Hunter, Austringer, Enslaved Nephilim

In the first one I faced Rafał (who I hope will become a Henchman soon). He is definitely a good player and I knew it wasn't going to be easy. I chose one scheme relying on dropping schemes, and a killy one. I knew killing Dita with buffs from Francisco is hard but I was hoping to get her bodyguard first and deal with her later. I decided to play Shooty/Chompy Dreamer with my core units (Teddy, Widow Weaver, Insidious Madness) along with other minions that could absorb more damage before they go down (Waldgeist, Depleted) as I realized that my opponent would easily score for strategy by killing off my Daydreams. I wanted to have a pair of more resilient minions for the final part of the game.
Nothing much happened at the beginning. Insidious Madness survived (cheating in a 13) a focused shot from Nino, and I pushed Teddy forward and used his (0) Ca action on Ortega's young sniper. I was sure I'd be able to get it as I cheated in a Red Joker but my opponent did the same so I was only able to walk (or rather fly) Teddy in position and lock the kid in melee on the roof of a building (and easily hugging him to death at the beginning of next turn). 
In turn two I focused on dropping enough Scheme Markers to make sure I'd score full 3 VP from Plant Explosives. In the end I had to use Chompy to lay the marker in range of enough Guild models get them. 
I won initiative in turn three. I probably should have activated my wounded Teddy first as he was surrounded by three models (Fran, Judge, Hunter) and he'd probably take down at least one of them, regenerating some wounds as well. Instead, I activated Chompy, killed Austringer, and positioned him so that I'd be able to attack Perdita on the next turn. I was also thinking about the fact that Assassinate was in the pool and I didn't want to risk leaving my leader exposed. Teddy went down moments later.
I had a very good hand with three high Crows in turn 4. I also won initiative, so I moved a Daydream, pushed Chompy into melee range and killed Perdita (my opponent's awful flips helped a lot). I lost my Insidious Madness and Depleted (good thing I remembered he explodes when he dies) along the way. In the end it was Guild 3 - 7 Neverborn and I finally got my first win with the Dreamer after suffering 4 defeats. You can see some pics from the game below (courtesy of Gentleman's Club).

W pierwszej grze przyszło mi zmierzyć się z Rafałem (który, mam nadzieję, wkrótce zostanie Henchmanem). To na pewno wymagający przeciwnik więc wiedziałem, że lekko nie będzie. Wybrałem jeden scheme polegający na zrzucaniu markerów i jeden na zabijanie. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że zabicie Perdity korzystającej z buffów Francisco nie będzie łatwe, ale miałem nadzieję na zajęcie się jej ochroniarzem w pierwszej kolejności i atakowanie jej później. Wybrałem Chompy Dreamera razem z bazowymi jednostkami (Teddy, Widow Weaver, Insidious Madness), z dodatkiem pary innych minionów, których zadaniem było przede wszystkim przyjęcie obrażeń i przetrwanie chwilę dłużej (Waldgeist, Depleted). Mój przeciwnik i tak nie powinien mieć problemów z zabiciem 2 Daydreamów na turę, a ja chciałem mieć parę bardziej wytrzymałych minionów na dalszy etap gry.
Nic szczególnego nie wydarzyło się na początku gry. Insidious Madness przetrwała (po wyrzuceniu 13 z ręki) strzał od Nino z focusem, a ja pushowałem Teddy'ego do przodu i użyłem jego akcji Ca za (0) na młodym snajperze  Ortegów. Byłem pewien sukcesu kiedy wyrzucałem z ręki czerwonego Jokera, ale mój przeciwnik zrobił to samo i pozostało mi jedynie podejść (a właściwie podlecieć) Miśkiem tak, żeby zablokować cel w kolejnej turze (co udało się dobrze, Teddy zdjął Nino jednym mocnym uściskiem).
W drugiej turze skupiłem się na zrzucaniu Scheme Markerów w celu zapewnienia sobie pełnych 3 VP za Plant Explosives. Ostatecznie musiałem użyć Chompy'ego do położenia markera w zasięgu wystarczającej liczby modeli Gildii, żeby zgarnąć pełną pulę.
W trzeciej turze wygrałem inicjatywę. Być może powinienem był zacząć od aktywowania rannego Miśka, który był otoczony trzema wrogimi modelami (Fran, Judge, Hunter). Pewnie zdążyłby zdjąć jednego z nich, przy okazji regenerując parę woundów. Zamiast tego, aktywowałem Chompy'ego, który zjadł Austringera i ustawił się w pozycji dobrej do ataku na Perditę w następnej turze. Cały czas myślałem też o tym, że w grze było Assassinate i nie chciałem ryzykować narażenia mojego mastera na atak. Teddy zszedł chwilę później.
W 4 turze trafiły mi się świetne karty na ręce. Wygrałem też inicjatywę. Zacząłem od ruchy Daydreamem i pushu na Chompym w zasięg melee do Perdity, która szybko zginęła (na pewno pomogły w tym fatalne flipy mojego przeciwnika). Gdzieś po drodze straciłem Insidious Madness i mojego Depleted (dobrze, że pamiętałem o tym, że wybucha po śmierci). Ostateczny wynik to Guild 3 - 7 Neverborn, a ja w końcu odniosłem pierwsze zwycięstwo Dreamerem po serii 4 porażek. Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia z bitwy (dzięki uprzejmości Gentleman's Club).







Game two
Strategy: Stake a Claim
Schemes: ALiTS, Protect Territory, Deliver a Message, Distract, Power Ritual

Dreamer (cache 7)
+ Dreams of Pain
+ Otherworldly
+ On Wings of Darkness
Teddy
+Retribution's Eye
Silurid
Silurid
Waldgeist
The Depleted
Daydream

My opponent took Pandora with Fugue State, Depression, Candy, Teddy, 2 Sorrows, Doppelganger, and Primordial Magic. I don't remember all of the upgrades he brought. 

Seeing the pool, I quickly decided to take the summoning Dreamer as there were no schemes that benefited from killing models. I didn't want to take two schemes relying on dropping schemes so I took Protect Territory and Deliver a Message. I took two Silurids as I knew they're perfect for the latter and their speed could be useful in netting me some points for the strategy.
I've actually faced my opponent a long while ago (he was playing Jakob then and I used Perdita). I won then but I remembered it was a hard-fought battle so I expected to be challenged here as well with the bad rep Pandora has.
Turn one I stoned for cards and... discarded all three that I picked. Clearly, the turn didn't start well for me. I was hoping to get enough high cards to summon Lelu and Lilitu turn 1 and heal them up for action in turn 2. I ended up bringing in Coppelius (I've finally got a chance to use him in game), Stitched, and a Daydream. I dropped some scheme markers for Protect Territory and we finished the uneventful turn 1.
My opponent played Pandora aggressively and with some good flips (Red Joker on the Damage), made the Teddy hug itself to death at the beginning of turn 2. It was a tough loss as I was really hoping to make good use of Retribution's Eye. Scoring 3VP for Deliver the Message was a small consolation. I knew I had to react quickly so I summoned the twins in safe distance from Pandora (two Sorrows were right behind her, ready to set in and start hurting my crew with their nasty Wp auras). I activated Chompy, hit Pandora once and followed that with another attack, flipping Red Joker for damage. Chompy was definitely having a good day, killing second master in his second game of the day. In the meanwhile Coppelius took down the Doppelganger, and made a healing flip, only to be eaten by my opponent's Teddy a moment later. After that Stitched targeted Teddy, failed his Gample your Life, got reactivate, and hit Teddy for 7 damage.
On the other side of the board my other Silurid dropped a Claim Marker and survived some damage from Candy and an assault from Iggy. It was a fun turn as we both used up our hands early on and relied on flips straight from the deck for the most part.
At this point I was in the lead (4-0), had a few more minions to activate, and was pretty much in control on the situation (especially after killing my opponent's master). We were running out of time anyway so we decided to call it a game. I had some lucky flips for sure but I felt I managed to maintain the balance between using high cards for summoning and keeping enough high/middle ones to be actually able to do something else.
Only two quick pics of this battle as I was too focused on the game to take more...

Jak tylko zobaczyłem strategię i intrygi, zdecydowałem że Dreamer jako summoner będzie najlepszym wyborem - żadna z intryg nie dawała korzyści z zabijania modeli. Nie chciałem brać dwóch intryg bazujących na zrzucaniu markerów, zdecydowałem się więc na Protect Territory i Deliver a Message. Wziąłem dwa Siluridy, wiedziałem że powinni dobrze sobie poradzić z drugą z intryg. Poza tym, ich szybkość powinna pomóc mi w zdobyciu punktów za strategię.
Okazało się, że miałem już wcześniej okazję grać z moim przeciwnikiem. To było dość dawno temu, on wtedy grał Lynchem, a ja Perditą). Wtedy wygrałem, ale pamiętam, że była to niełatwa bitwa więc spodziewałem się ciężkiej przeprawy, zwłaszcza biorąc pod uwagę złą reputację Pandory.
W pierwszej turze spaliłem soulstone na dobranie kart i... odrzuciłem wszystkie trzy które wyciągnąłem. Gra nie zaczęła się dla mnie dobrze. Liczyłem na solidne karty, które mogłyby mi pozwolić na przywołanie Lelu i Lilitu w pierwszej turze i podleczenie ich i przygotowanie do akcji w drugiej. W końcu przywołałem Coppeliusa (w końcu miałem okazję użyć go w grze), Stitched Together i Daydreama. Zrzuciłem parę markerów za Protect Territory i skończyliśmy pierwszą turę.
Mój przeciwnik grał Pandorą agresywnie i już na samym początku (dzięki Czerwonemy Jokerowi przy flipie na damage) sprawił, że Teddy uścisnął się sam na śmierć. To była duża strata, bo miałem na nim upgrade Retribution's Eye. Zdobycie 3 VP za Deliver the Message nieco osłodziło tę stratę. Szybko zdałem sobie sprawę, że muszę działać i przywołałem bliźnięta w bezpiecznej odległości od Pandory (dwa Sorrowy były tuż za nią, gotowe do niszczenia mojej ekipy ich aurami bazującymi na Wp). Aktywowałem Chompy'ego, uderzyłem Pandorę raz i poprawiłem drugim atakiem, flipując Czerwonego jokera na damage. Chompy miał zdecydowanie dobry dzień, to był już drugi master którego zabił. W międzyczasie Coppelius zdjął Doppelgangera i podleczył się tylko po to, żeby być zjedzonym przez Miśka mojego przeciwnika chwilę później. Zaraz po tym Stitched together zaatakował miśka Gamble your Life, przegrał, reaktywował się, ponowił atak i zadał 7 obrażeń.
Na drugiej flance drugi Silurid zrzucił Claim Marker i przetrwał ataki Candy i Iggy'ego. Ta tura była ciekawa, bo obaj szybko pozbyliśmy się kart z ręki i musieliśmy polgać przez większą część na flipach bezpośrednio z decka. 
Na tym etapie byłem na wyraźnym prowadzeniu (4-0) i miałem jeszcze kilka minionów do aktywacji. W zasadzie kontrolowałem sytuację (zwłaszcza po śmierci mastera mojego przeciwnika). Kończył się nam czas, więc zdecydowaliśmy się zakończyć grę. Na pewno miałem trochę szczęścia przy flipach ale też miałem poczucie, że udało mi się zachować balans pomiędzy używaniem dobrych kart do summoningu i utrzymaniu ich na ręce wystarczająco dużo, żeby móc zrobić coś więcej. Tylko dwa zdjęcia z bitwy - byłem na niej zbyt mocno skoncentrowany żeby zrobić więcej.



Overall, it was a very nice event. I think that's been the first time we had 10 people playing Malifaux simultaneously. This is very promising and I hope the trend continues. 
I finally got some wins with Dreamer but the most important thing for me is that I had a great time and enjoyed both my games a lot. I think I'm slowly beginning to get to grips with synergies within this crew. I see Dreamer as a versatile master who can work well with a variety of schemes and quickly adapt to new circumstances. I'm probably still not using him to his full potential, but I definitely enjoy learning how to run this master.

Podsumowując, był to bardzo udany event. Chyba po raz pierwszy trafiło nam się 10 osób grających równocześnie w Malifaux. To obiecujący wynik i mam nadzieję, że rosnący trend będzie się utrzymywał.
W końcu udało mi się też coś wygrać Dreamerem, ale i tak najważniejszą rzeczą dla mnie pozostaje to, że dobrze się bawiłem podczas moich gier. Myślę, że powoli zaczynam ogarniać wszystkie synergie w ekipie. Postrzegam Dreamera jako wszechstronnego mastera, który może działać dobrze z różnymi intrygami i potrafi szybko dostosować się do sytuacji na stole. Pewnie i tak nie wykorzystuje jeszcze jego pełnego potencjału, ale nie ukrywam, że uczenie się grania tym masterem sprawia mi sporo przyjemności.


No comments:

Post a Comment

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...