Monday, 5 September 2016

A Tournament, Nurses, and a Crocodile

On Saturday I played in another Malifaux tournament. It was a two day event with five games but I was able to participate in only three on the first day. I used summoning Dreamer in all games I played with a similar core list (Dreamer with Dreams of Pain, Otherworldly, Wings of Darkness), Teddy, 3 Daydreams, Doppelganger and other additions (Waldgeist, Freikorps Trapper, Tuco), depending on the schemes.

W sobotę zagrałem w kolejnym turnieju Malifaux. Był to dwudniowy event z zaplanowanymi 5 grami, ale mogłem wziąć udział tylko w trzech pierwszego dnia. Używałem Dremera w wersji summoner z podobnym trzonem bandy w każdej grze (Dreamer z Dreams of Pain, Otherworldly, Wings of Darkness), Teddy, 3 Daydreamy, Doppelganger i parę innych dodatków (Waldgeist, Freikorps Trapper, Tuco), w zależności od schemów.

Round 1 
Guard The Stash, Corner Deployment
Convict Labor, Show of Force, Hunting Party, Public Demonstration, Inspection

In my first game I faced Collodi for the first time and played against a very good player who quickly took advantage of all my mistakes. I had a wrong idea about this master. I imagined him as a supporter but what came at me was a heavy hitter who very quickly neutralized my Teddy and the rest of his crew easily took out all my summons from turn 1 (Lelu, Lilitu). I also made it easier for him as my positioning was bad. I should have kept the summons hidden safely behind cover and use them later once they've healed up a little.
My second turn hand was terrible as my highest card (after stoning) was a 6. It meant no summons and with half of my crew already gone, my game plan began to fall apart quickly. I should have sent the summons to upper corner and kept Trapper with Dreamer and Teddy bunched up in the bottom corner. I wouldn't have scored any points for the strategy probably but at least I could have got more for schemes that way.
I survived to turn 3 and managed to summon Coppelius in. He charged a Marionette and I scored me my onlyu point in this game. A moment later Dreamer was killed and the game ended 1-7. Tough loss but I got to play against Collodi for the first time and now have a much better idea of what he's capable of. Despite the defeat, I had fun and my opponent was a good sport.

W pierwszej grze przyszło mi po raz pierwszy zmierzyć się z Collodim, a w dodatku grałem przeciw bardzo dobremu graczowi, który szybko wykorzystał moje błędy. Miałem błędne wyobrażenie o tym masterze. Myślałem, że jest to przede wszystkim supporter, a trafiłem na silnego beatera, który błyskawicznie zneutralizował mojego Miśka, a reszta ekipy szybko pozbyła się moich summonów (Lelu, Lilitu). Nie utrudniłem też przeciwnikowi zadania źle ustawiając przywołane jednostki. Powinienem raczej trzymać je bezpiecznie ukryte za zasłoną i używać ich dopiero po tym jak już się podleczą.
Moja ręka w drugiej turze byłą fatalna, nawet po spaleniu kamienia na dociągnięcie 3 kart moją najwyższą była 6. To oznaczało, że nic nie przyzwę, a przy stracie połowy mojej ekipy, mój plan szybko zaczął się sypać. Powinienem był wysłać przyuzwane jednostki w górny róg, a Trapera wesprzeć na dole Dreamerem i Teddym. Pewnie nie zdobyłbym punktów za strategię ale przynajmniej zdobyłbym więcej za schemy.
Udało mi się dotrwać do 3 tury i przyzwać Coppeliusa, który zaszarżował Marionetkę i zdobył dla mnie jedyny punkt w tej grze. Chwilę później Dreamer zoistał zabity i gra zakończyłą się porażką 1-7. Mocno w plecy, ale przynajmniej zagrałem pierwszy raz przeciwko Collodiemu i wiem już mniej więcej czego się mogę po nim spodziewać. Mimo porażki, grało mi się bardzo przyjemnie i przeciwnik był bardzo w porządku.




Round 2 
Interference, Standard Deployment
Convict Labor, Exhaust Their Forces, Leave Your Mark, Undercover Entourage, Mark For Death

In my second game I faced a guy who is fairly new to Malifaux but has already managed to win a tournament with his Gremlins. This was my best game of the day. Not only because I managed to win against his Ulix. We both had a positive attitude to the game and mainly wanted to have good fun.
My first activation was game-changing as I placed Tuco (with Retribution's Eye) 6' away from his Pigapult and took it out in two shots. It meant I could start my summoning engine without the risk of having everything killed off immediately. Also, the board was quite... original, as you can see in the picture. My Daydreams and Madnesses had no problem moving around it but larger models (such as my opponent's Old Major and Gracie) had their movements seriously limited.
Teddy caused a lot of trouble by killing Old Major and locking Ulix and one of Slop Haulers in combat. On the other side of the beard Chompy took care of Gracie with armor-ignoring punch. In the heat of the battle I mistakenly killed an exhausted Stuffed Piglet but I still managed to pull off a 7-3 victory.

W mojej drugiej grze zmierzyłem się z człowiekiem, który wciąż jest początkującym graczem w Malifaux (co nie przeszkodziło mu w wygraniu jednego turnieju Gremlinami). To była zdecydowanie moja najlepsza gra tego dnia. Nie tylko dlatego, że wygrałem z jego Ulixem. Obaj mieliśmy pozytywne podejście do gry i byliśmy nastawieni przede wszystkim na dobrą zabawę.
Moja pierwsza aktywacja praktycznie ustawiła grę. Wystawiłem Tuco (z Retribution's Eye) 6 cali od strefy rozstawienia przeciwnika i zdjąłem jego Pigapultę dwoma strzałami. To oznaczało, że mogłem spokojnie zacząć przywoływanie bez ryzyka, że summony zostaną natychmiast zdjęte.  Dodatkową atrakcją był oryginalny teren, co widać na załączonym obrazku. Moje Daydreamy i Madnessy nie miały problemu z poruszaniem się po planszy, ale większe modele (takie jak Old Major czy Gracie) miały mocno ograniczone możliwości ruchu.
Teddy sporo namiszał. Zabiuł Old Majora i zablokował w Ml Ulixa i Slop Haulera. Po drugiej stronie planszy Chompy zdjął Gracie dzięki uderzeniu ignorującemu armor. W wirze walki przez pomyłkę zabiłem Stuffed Pigleta który miał exhausta, ale i tak dowiozłem do końca wygraną 7-3.

Painting competition
It took place after the second game. The competition was strong so I felt really happy when it turned out that my Zoraida's crew was voted by participants of the tournament as the best painted crew. I got a big Wyrd Mystery box and inside I found a translucent Whiskey Golem :) I don't have any good pictures of the crew from Saturday, so I took these at home to show you which minis got me the award.

Konkurs malarski odbył się po drugiej grze. Poziom był wysoki, więc tym bardziej ucieszyło mnie wybrane głosami graczy pierwsze miejsce mojej ekipy Zoraidy. Dostałem duży wyrdowski Mystery box, w którym znalazłem przezroczystego Whiskey Golema. Nie mam żadnych dobrych zdjęć ekipy z soboty, więc zrobiłem w domu te, żeby pokazać wam dzięki którym modelom zdobyłem nagrodę.



Round 3 
Collect the Bounty, Flank Deployment
Convict Labor, Take Prisoner, Show of Force, Catch and Release, Occupy Their Turf

At this point of the tournament mental fatigue was kicking in and I had lapses of concentration before and throughout the whole game, which cost me a loss in the end. It was a mirror match and my opponent had a similar crew to mine with Widow Weaver and Coppelius starting in. I chose to field a Trapper and Tuco, hoping to put pressure on his summoning engine.
The game was generally going well for me and I even managed to kill Dreamer (it took five hugs from Teddy to finish the kid off as I had forgotten to give him Retribution's Eye...). Unfortunately, I made a really stupid mistake and beautifully placed my scheme markers for Convict Labor... on the wrong center line of the board. It meant that I had to waste two activations of a few minions to push them far enough to score 3VP for Occupy their Turf and then bring them back to start placing markers for Convict Labor. At the same time I had to try to prevent my opponent from scoring his VPs. It was too much for my overheated brain and I ended up losing 4-7. Still, it was a great game which resembled chess as we were both trying to outmaneuver one another. Kudos to my opponent who didn't have many models available for summoning (no Stitched and Teddy) but he played wisely and secured VPs even after losing master.

Na tym etapie turnieju zmęczenie psychiczne dało o sobie znać i miałem problemy z utrzymaniem koncentracji przed i w trakcie całej gry, co ostatecznie przyczyniło się do mojej przegranej. To był tzw. "mirror match", mój przeciwnik też miał Dreamera summonera, z tym że zaczął z Widow Weaver i Coppeliusem. Zdecydowałem się zacząć z Traperem i Tuco, licząc na to, że będę w stanie wywrzeć presję na przeciwniku i utrudnić mu przywoływanie.
Sama gra szła bardzo dobrze i nawet udało mi się zabić Dreamera (potrzebowałem na to pięć uścisków od Miśka, bo zapomniałem dać mu Retribution's Eye...). Niestety, popełniłem naprawdę głupi błąd i pięknie rozłożyłem markery za Convict Labor... wzdłuż złego środka stołu. W efekcie musiałem stracić dwie aktywacje minionów żeby przepchnąć trójkę wystarczająco daleko i zdobyć 3VP za Occupy their Turf a potem biec z powrotem do rozkładania markerów za Convict Labor. W międzyczasie musiałem jeszcze starać się ograniczyć przeciwnika i blokować możliwość zdobywania jego VP. To było za dużo dla mojego przegrzanego mózgu i ostatecznie przegrałem 4-7. Mimo to, gra była bardzo przyjemna. Przypominała trochę partię szachów, w której staraliśmy się wymanewrować nawzajem. Szacun dla mojego przeciwnika, który nie miał dostępnych wielu modeli do summoningu (nie miał modeli Stitched i Miśka), ale grał mądrze i zdobywał VP nawet po stracie mastera.

Overall, it was a great event and I really enjoyed all of my games. The atmosphere was fantastic and it's amazing to see how well the Malifaux meta is developing in my area.
To finish off this post, here are pictures of my most recently painted minis (two of which helped me win the best painted crew award).
Podsumowując, turniej zaliczam do udanych, wszystkie gry były bardzo przyjemne. Atmosfera rewelacyjna, to naprawdę niesamowite patrzeć jak pięknie rozwija się system w Wawie.
Na zakończenie dodaję zdjęcia ostatnio pomalowanych przeze mnie figurek (dwie z nich pomogły mi wygrać nagrodę dla najładniejszej ekipy).



First off, McTavish. I was really impressed with how well the miniature is designed. The Crocodile is divided into several pieces that fit together perfectly and there is no need to use Green Stuff. McTavish himself is also easy to assemble but I chose to paint him separately as it would hard to get paint on him otherwise.

Na początek McTavish. Byłem pod dużym wrażeniem tego, jak zaprojektowany jest ten model. Krokodyl jest podzielony na kilka części, które idealnie do siebie pasują i nie trzeba użyać Green Stuffu. Sam McTavish też jest łatwy do złożenia ale i tak musiałem malować go osobno.


Nurses are also fantastic miniatures. One resembles Harley Quiin and the other makes me think of those nightmarish nurses from Silent Hill. The level of detail is very impressive and their design is just fantastic. 

Pielęgniarki to też świetne figurki. Jedna może się kojarzyć z Harley Quiin a druga przypomina mi koszmarne pielęgniarki z Silent Hilla. Poziom detali robi wrażenie a design też jest niesamowity.

4 comments:

  1. Zasłużona nagroda za malowanie - super figurki =)

    ReplyDelete
  2. Nie dziwię się wygranej. Kurczę można patrzeć na te figurki i patrzeć .... Właśnie po takich zdjęciach nie mam ochoty zabierać się za swoje figurki :)

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...